Waszczykowski: To rząd Jana Olszewskiego rozpoczął procedurę przystąpienia do NATO
DoRzeczy.pl: 12 marca 1999 roku Polska przystąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jakie to miało wówczas znaczenie dla naszego kraju?
Witold Waszczykowski: Jestem jednym z weteranów tego tematu. Na początku lat 90. byłem naczelnikiem wydziału NATO, a później szefem Biura Łącznikowego RP przy NATO w Brukseli. Dobierałem sobie pracowników. Moimi podwładnymi byli wtedy m.in. Paweł Soloch (były szef BBN), czy Robert Kupiecki, obecny wiceminister spraw zagranicznych. Przygotowywaliśmy wszystkie dokumenty dyplomatyczne dotyczące partnerstwa dla pokoju. W okolicy roku 1997 roku, został utworzony zespół ds. akcesyjnych, a ja byłem jego sekretarzem. Uczestniczyłem we wszystkich kilku turach negocjacji członkostwa Polski z NATO. W 1998 roku będąc na placówce, odebrałem fax od Javier Solana, ówczesnego sekretarza generalnego NATO, który informował Polskę, że procedura ratyfikacji została zakończona i możemy podpisać traktat. Szybko poinformowałem o tym ówczesnego ministra spraw zagranicznych Bronisława Geremka. Zatem mam jakąś tam cząstkę udziału w przyłączeniu Polski do NATO.
Dziś w kontekście przystąpienia Polski do NATO mówi się głównie o Aleksandrze Kwaśniewskim. Czy były prezydent sobie zawłaszczyć ten sukces?
Absolutnie nie. Pierwszy rząd, który wskazał drogę do NATO, to był rząd Jana Olszewskiego, z ministrem Antonim Macierewiczem i ministrem obrony Janem Parysem. Olszewski-Parys to była pierwsza grupa, która zaczęła rzucać w NATO koncepcją naszego udziału. Potem oczywiście inni politycy siłą rzeczy, działali w tym temacie. Rządy się zmieniają, a co za tym idzie prezydenci i premierzy. Wszyscy politycy bardzo chętne w to wchodzą, bo mogą błyszczeć na najwyższych forach. Jednak grupa ludzi, którzy przygotowywali wszystkie najważniejsze dokumenty znajdowała się w MSZ i MON.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.